Połoniny, diabły i Bieszczady
Fragment utworu: KSU - Za mgłą
"Tam na dole zostało wszystkoWszystko to co cię męczy
Patrząc z góry wokoło
Świat wydaje się lepszy
Uczesane przez wiatry
Gołe szczyty Połonin
Proszą byś po nich poszedł
Biesom, Czadom się skłonił
Z twarzą mokrą od deszczu
Przeziębnięty, zmęczony
Od złych rzeczy na dole
Jesteś mgłą oddzielony"
Ten fragment utoworu idealnie ukazuje piękno naszych polskich Bieszczad. W przeciwieństwie do innych form górzystych są one okryte tajemnicą. Lokalne zakapiory chętnie opowiadają o ich pięknie. Jest to z pewnością najmniej odwiedzanie miejsce, jeśli chodzi o nasze polskie góry. Mimo tego okazuje się ono najpiękniejsze.
Zakapiorzy - są to ludzie, którzy przybyli przed lat zrywając całe swoje dotychczasowe życie i wyjeżdżając w Bieszczady szukając spokoju ducha i wolności myśl. To wszystko wynagradzała im ich niekończąca się miłość do tych tajemniczych, przepięknych Bieszczad. Oddali im całe swoje życie. Na to miano trzeba sobie zasłużyć bardzo ciężko. Jest to długa i niełatwa droga. Określenie "zakapior" ma pozytywne znaczenie tylko w tym rejonie. Nam może kojarzyć się to z czymś negatywnym.
Co może być pięknego w tym jednym z niższych pasm górskich?
Mają one zdecydowanie niepowtarzalne widoki. Przez to, że są niskie w porównaniu do Tatr, są one bardzo strome, przez co nasz wysiłek fizyczny jest większy niż np w trochę wyższych Karpatach. Jest tutaj też niepowtarzalna flora i fauna. Zalicza się w to wąż Eskulapa, którego codziennie widzimy w logach przeróżnych aptek i zakładów farmaceutycznych. Duża część Bieszczad nie ma wyznaczonych szlaków turystycznych, ponieważ są jeszcze nie całkiem odkryte, przez co zawsze można natknąć się na coś nowego np: stare cmentarze, pełno cerkwi za czasów rzezi wołyńskej, a także wiele innych rzeczy. Domy na terenie Bieszczad są porozrzucane na dalekie odległości. Czasem, żeby dostać się do cywilizacji trzeba przemierzyć kilkanaście kilometrów.
Ciekawostką jest to, że jeszcze do czasów II wojny światowej na terenie Bieszczad, tamtejsza ludność chowała swoich bliskich z uciętą głową włożoną miedzy nogi, a także na brzuchu, żeby zmarły bądź jego dusza nie mogła nawiedzać żyjących i uprzykrzać im życia. Krążą legendy, że zmarli, którzy nie zostali tak pochowani drapali w nocy w okna a mężowie nawiedzali swe żony odstraszając potencjalnych kochanków.
A teraz po kolei. Co zobaczyłam i jakie miasta odwiedziłam?
Zakwaterowanie miałam w Solinie. Jest to przepiękna malutka miejscowość położona na górze, dość wysoko. Znajdowały się tam praktycznie same hotele. Nie było ich dużo. Piętnaście minut pieszo znajdowała się znana w tamtym regionie zapora solińska. Wszystko wokół niej tętni życiem nawet w nocy. Za dnia pełno budek z pamiątkami i turystów. W nocy zaś otwarte kluby z bawiącą się młodzieżą i restauracje. Nocą warto się przejść po zaporze. Jest ona oświetlona cała wzdłuż, a widoki ciemnych gór w oddali są przepiękne. W dzień pływa statek po tamtejszym "jeziorze" i można sobie wypożyczyć kajak, łódkę, bądź rower wodny. Są też małe wyspy, gdzie znajdują się kąpieliska i restauracje.
W Sanoku - małym miasteczku - kwitnie dużo działalności prowadzącej do rozwoju młodzieży. Można zobaczyć tam most, którym wjeżdża się do miasta, złudnie pokazujący nam, jakbyśmy zaraz mieli być na dużej wyspie. Jest tam muzeum, które opowiada nam o historii Łemków i Bojków, czyli dawniejszej ludności zamieszkującej Bieszczady. Mimo, że nie było toalet, wanien i innych dziś nam niezbędnych rzeczy, można tam zobaczyć jak funkcjonowała tam prowizoryczne kanały ściekowe, fryzjer, zegarmistrz oraz sklepy. Kawałek dalej jest byłe gospodarstwo rolne. Ma ono nam pokazać jak rodzina wielodzietna funkcjonowała w małym domku wraz z zwierzętami. Wszyscy spali razem. Jedzenie i spanie funkcjonowało według hierarchii ważności w rodzinie. Od dziada przez męża głowę rodziny po kobiety a na końcu dzieci.
Wąskotorowa Kolej Bieszczadzka jest fajną atrakcją turystyczną zarówno dla starszych jak i młodszych turystów. Szybka to ona nie jest, lecz warto podziwiać stamtąd widoki tej pięknej flory.
Dla miłośników wspinaczki górskiej warto wybrać się na Połoninę Wetlińską do znanej Chatki Puchatka. Jest to schronisko górskie bez prądu. Wszystko prosperuje na swój sposób. Ciekawe doświadczenie. Dla osób mających samochód - nie martwcie się. Przed szlakiem znajduje się ogromny hektarowy parking. Można tam zakupić też pamiątki i coś do jedzenia. Z połoniny możemy zobaczyć Ukrainę. Ważna uwaga - warto wyłączyć transfer danych w komórce, bo zapłacimy nie małe pieniądze. Telefon będzie łapał sieć ukraińską.
Na Tarnicę nie udało mi się wejść z powodu pogody. Mimo, że jest ponad 30 stopni, to na górze może szaleć wichura, więc warto przed wyprawą wszystko sprawdzić.
Cisna. Jest to miejscowość położna w Gminie Cisna. Posiada ona ogrom nowych szlaków turystycznych mających nawet ponad 100 km. Cisna jest bardzo malutka. Praktycznie znajduje się tam parę domów. Możemy znaleźć też restaurację z Trollem w środku z piwkiem w ręce, serwującą przepyszną pizzę. Na przeciwko kawałek dalej. Znajduje się słynna w Bieszczadach restauracja "Siekierezada". Gdy się do niej wejdzie z pozoru przypomina mini galerię sztuki, lecz w piwnicach... Znajdziemy Diabły patrzące na nas z każdej strony. Menu łańcuchem przybite jest do stołu i wygląda jak księga samego Szatana. Bywają tutaj osobiście Zakapiorzy opowiadając przepiękne i fascynujące historie o Biesach i Czadach przebywających w tych górach. Niektórzy z nich napisali tutaj książkę. Będąc w Cisnej nie można pominąć "Siekierezady".
Ustrzyki Dolne są trochę większym miastem. Stamtąd łatwo dojechać do przejścia granicznego na Ukrainę. Wywodzi się stąd też zespół KSU opowiadający o pięknie Bieszczad. Warto też zwiedzić tutaj ciekawą architekturę kościołów i starówkę.
Sine Wiry - jest to miejsce, gdzie płynie dość ciekawa, ale silna i porywista rzeka. Można ze szlaku przyjść sobie do niej i posiedzieć na kamieniach u jej boku, ochładzając się kroplami wody, muskającymi ciało. Ja szłam szlakiem 10 km w jedną stronę do Sinych Wirów.
Koniec końców
Wybiorę się na pewno nie raz w to przepiękne miejsce. Kto raz odkrył piękno Bieszczad, będzie chciał powrócić tu nie raz. To zostaje w jakiś sposób w sercu.
Bieszczady - miejsce, gdzie sam diabeł mówi dobranoc.
Przy okazji bycia w Bieszczadach i nie tak dużej odległości na Ukrainę, mieliśmy okazję pojechać do Lwowa. Ten wyjazd pojawi się w osobnym wpisie, do którego link będzie tutaj:
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tutaj jeszcze dokładny plan wyjazdu. Może komuś się przyda:
Dzień 1
Zbiórka o 6.00 rano i przejazd w Bieszczady. Po drodze obiad i spacer po Sandomierzu. W tym wejście do podziemi - trasa turystyczna. Następnie zakwaterowanie w Bieszczadach w pensjonacie "Solinka", kolacja i nocleg.
Dzień2 - 6
- zwiedzanie dużej obwodnicy Bieszczadzkiej z pieszą wycieczką górską na Połoninę Wetlińską do "Chatki Puchatka"- 1228m n.p.m.
- przejazd Małą Obwodnicą Bieszczadzką - muzeum historyczne z jedną z najbogatszych kolekcji ikon, skansen budownictwa ludowego, piesza wycieczka wzdłuż Zalewu Solińskiego Bukowiec,Wołkowyje Polańczyk do Soliny
- rejs statkiem po Zalewie Solińskim i spacer po koronie zapory
- wizyta w skansenie w Sanoku - skansen budownictwa ludowego
- przejazd Bieszczadzką Kolejką Wąskotorową z Majdanu do Przysłupia
- spotkanie z kulturą łemkowską w Komańczy - ubiory regionalne hafty, krywulki i żywy język łemkowski; klasztor sióstr nazaretanek w Komańczy i izbą pamięci kard. S. Wyszyńskiego
- wycieczka do Lwowa
Dzień 7
Zwiedzanie Kazimierza Dolnego (unikalny zespół urbanistyczno- architektoniczno- krajobrazowy został zaliczony do najwyższej w skali światowej klasy zabytków). Przyjazd do domu około północy.
Tutaj jeszcze dokładny plan wyjazdu. Może komuś się przyda:
Dzień 1
Zbiórka o 6.00 rano i przejazd w Bieszczady. Po drodze obiad i spacer po Sandomierzu. W tym wejście do podziemi - trasa turystyczna. Następnie zakwaterowanie w Bieszczadach w pensjonacie "Solinka", kolacja i nocleg.
Dzień2 - 6
- zwiedzanie dużej obwodnicy Bieszczadzkiej z pieszą wycieczką górską na Połoninę Wetlińską do "Chatki Puchatka"- 1228m n.p.m.
- przejazd Małą Obwodnicą Bieszczadzką - muzeum historyczne z jedną z najbogatszych kolekcji ikon, skansen budownictwa ludowego, piesza wycieczka wzdłuż Zalewu Solińskiego Bukowiec,Wołkowyje Polańczyk do Soliny
- rejs statkiem po Zalewie Solińskim i spacer po koronie zapory
- wizyta w skansenie w Sanoku - skansen budownictwa ludowego
- przejazd Bieszczadzką Kolejką Wąskotorową z Majdanu do Przysłupia
- spotkanie z kulturą łemkowską w Komańczy - ubiory regionalne hafty, krywulki i żywy język łemkowski; klasztor sióstr nazaretanek w Komańczy i izbą pamięci kard. S. Wyszyńskiego
- wycieczka do Lwowa
Dzień 7
Zwiedzanie Kazimierza Dolnego (unikalny zespół urbanistyczno- architektoniczno- krajobrazowy został zaliczony do najwyższej w skali światowej klasy zabytków). Przyjazd do domu około północy.
----------------------------------------------------Fotorelacja---------------------------------------
![]() |
| Skansen w Sanoku |
![]() |
| Skansen w Sanoku |
![]() |
| Skansen w Sanoku. Za moimi plecami - wizja piekła |
| Dodaj podpis |
![]() |
| Bieszczadzka Kolej Leśna |
![]() |
| Restauracja "Siekierezada" |
![]() |
| Zapora solińska |
![]() |
| Chatka Puchatka |
![]() |
| Sanok |
![]() |
| Zapora solińska |
![]() |
| Cisna, "Siekierezada" |
![]() |
| Widok na połoninę wetlinską |
![]() |
| Sine Wiry |
Więcej zdjęć na Instagramie: polnocnymszlakiem



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz